RSS
piątek, 23 marca 2007
Piątek...

Ciekawostek z Miasta-Nad-Sekwaną ciąg dalszy. Tym razem o supermarketach.

Istnieje pewien podział kas, spotykany zresztą w niektórych sklepach u nas, dotyczący kas dla osób z mniej niż 10 zakupami, kas w których pierwszeństwo mają inwalidzi lub kobiety w ciąży. Ale u nas nie widziałem jeszcze kas, w których można płacić TYLKO kartą wydaną przez dany sklep. Ne widziałem też kas ekologicznych, w których nie dają plastikowych reklamówek, tylko trzeba mieć swoją własną torbę na zakupy. Ostatecznie można też kupić torbę wielorazowego użytku...

Widziałem jak ktoś płacił w kasie czekiem. U nas nie do pomyślenia...

Płacenie kartą kredytową jest samoobsługowe, tzn samemu przciąga się kartą przez urządzenie. Pani w kasie nie interesuje czy twój podpis zgadza sięz tym na karcie czy nie. U nas niestety też kasjerki tego nie sprawdzają. Ciekawostką jest to, że czytniki przy kasach są przystosowane głównie do odczytywania kart kredytowych z chipem, a tych z paskiem magnetycznym to tak przy okazji... :)))

Strasznie mnie złości to, że artykuły przemysłowe, takie jak zegarki, perfumy, sprzęt komputerowy itp kosztują tyle samo co u nas. A my przecież nadal zarabiamy połowę tego co Francuzi...

Idę spać... Musze się przygotować na weekend. Wstępny plan to muzeum lotnictwa w Le Bourget i być może EuroDisneyland :))) Ale moze z tego wyjdzie Luwr lub zamek St-Germaine-en-Laye ? Albo Montmartre i St.Denis ? Wersal poczeka na kwiecień bo wtedy uruchamiająfontanny :)

Tyle jeszcze zostało do zobaczenia, że nie wiem czy się wyrobię... Tym bardziej, że są plany abym już po Świętach był w domu i nie zostawał do końca kwietnia w Paryżu... Trochę jednak szkoda by było... Tym bardziej, ze firma płaci za pobyt. :))))))))

20:58, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 marca 2007

Dzisiaj miasto nawiedziła zima. Rano padało trochę śniegu a później w ciągu dnia padał grad.

Interesujący może być fakt, że rano, gdy idę do pracy to widzę uzbrojonych żołnierzy patrolujacych przejścia podziemne do metra.

W ogóle przejścia podziemne to osobna historia. Bez solidnego kompasu nie sposób zorientować się, w którą stronę się idzie... Przesiadając siez jednej linii metra na drugą trzeba kierować się drogowskazami. Na logikę się nie da. Jedno przejscie tylko do wyjścia, drugie do linii metra jadącej w jednym kierunku, trzecie do tej samej linii jadącej w drugim kierunku, a do czwartego nie ma wejścia, bo to jest tylko wyjście z innego peronu. A wszystk oto na kilku poziomach połączonych ruchomymi schodami (lub zwykłymi), jadącymi w jednym i w drugim kierunku. Ja siępo prostu gubię i nie zastanawiam, tylko patrzę na tablice. Po wyjściu na powierzchnię też jest wesoło, bo nie wiadomo, gdzie jest nasz cel szczególnie, jeśli jest się w danym miejscu pierwszy raz. Przważnie jest w przeciwną stronę niż nam się wydaje... ;)) W ogóle Paryż to dziurawe miasto bo oprócz Metra, kanałów, kolejki podziemnej RER są również podziemne parkingi.

W poprzedni weekend byłem w muzeum?, w którym znajdują się różne interaktywne zabawki, eksponaty demonstrujące zjawiska fizyczne. Np dźwięk, obraz, można samemu eksperymentować. Niestety większość opisów tylko po Francusku, co z góry eliminowało te eksperymenty, których zasady działania nie znałem. Niby nie zwiedzałem wszystkiego, niby część budynku była nieczynna ale i tak trzy godziny tam łaziłem. Polecam wszystkim odwiedzajacym Paryż.

Acha. Najfajniejsza zapewne jest część dla dzieci, ale dorosłych tam nie wpuszczają, więc tylko pogapiłem się przez szybę...

Obok jest jedno z większych kin trójwymiarowych i stara spalinowo/elektryczna łódź podwodna, którą można zwiedzać.

Obok muzeum jest park i kanał Saint Martin, którym kursują statki do centrum miasta. Aby było ciekawiej, to część kanału biegnie w tunelu. Kanał został zamieniony w tunel, aby uniemożliwić wykorzystywanie go jako linię obrony w razie buntu/niepokoju/ruchawek części ludności niezadowolonej z władz miasta.

Acha. Nie wiem czy najlepsze kasztany są na placy Pigalle ale prażone kasztany widziałem. :)

21:06, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
Niedziela

W niedzielę postanowiłem nie szaleć, szczególnie, że pogoda była już nie najlepsza i trochę padał deszcz... Nie miałem ochoty na Luwr, bo tam i ogród jest do zwiedzania i kupa obrazów...

Odwiedziłem więc muzeum morskie. Mnówstwo modeli okrętów, współczesnych modeli jak i tych wykonanych 200 czy 300 lat temu. Trudno odróżnić jedne od drugich :DD Trochę modeli pokazujących konstrukcję tamtych statków. Sporo ładnych obrazów marynistycznych. Głównym punktem programu byłą wystawa obrazów niejakiego Ajwazowskiego pl.wikipedia.org/wiki/Iwan_Ajwazowski . Jedna galera ozdobna w całości. W sumie to Francja nie bardzo ma się czym pochwalić, jeśli chodzi o osiągnięcia morskie. Owszem, może jeden z drugim coś odkrył ale chyba generalnie to dostawali łupnia od Anglików i tyle...

Ciekawostka: przed wejściem do muzeów ochroniarz zagląda do plecaków. Dość pobieżnie muszę przyznać, więc gdybym chciał wnieść ze dwa granaty to nie byłoby problemu, ale pleceka pełnego C4 to już niekoniecznie. Jak wchodziłem do Sainte-Chapelle to musiałem zostawić w depozycie nóż i przejść przez bramkęwykrywacza metali. Ale to muzeum mieści się poniekąd na terenie Pałącu Sprawiedliwości czy jak się ten budynek rządowy nazywa...

Ciekawostka: plecak musiałem też pokazać przy WYJŚCIU z Katakumb, czy przypadkiem nie wynoszę jakichś kości czy czaszek... :DDDD

Następny punkt programu to muzeum techniki. Mieści się w budynku, w którym było kiedyś ... muzeum techniki :DDD Albo instytut naukowy. W każdym razie w podłodze niektórych sal wystawowych są tory kolejki, która dowoziła eksponaty do sali wykładowej/prezentacyjnej. Teraz oczywiście eksponaty są w szklanych gablotkch i nikt ich nie wozi kolejką, z której został tylko fragment jednego wagonika...

Muzemu techniki to coś dla kogoś lubiącego modeliki. Czyli dla mnie. :DDD Muzeum jest podzielone tematycznie. Są w nim zarówno modele i eksponaty. Modele to też nie byle co, tylko działające miniatury prawdziwych maszyn. Niektóre z tych modeli miały chyba ze 100 lat. Nie pamiętam wszystkiego bo po muzeum łaziłem ze trzy godziny. Szczęśliwie prawie wszystkie eksponaty mają podpisy po Angielsku. Oraz można wypożyczyć urządzenie (2.50Euro), które po wybraniu numerka pokazanego w gablocie z eksponatem, odtworzy dodatkowy opis i tło historyczne tegoż eksponatu. Po angielsku.

Z rzeczy, które zapamiętałem to stół z lustrami, który posłużył do pomiaru prędkości światła. Jeden promień światła wędrował pomiędzy lustrami, w sumie ok 40 metrów a drugi bezpośrednio trafiał w obrotowe lustro, co pokazywało przesunięcie odbić obu promieni względem siebie. Lustro obrotowe było napędzane turbinką powietrzną i powinno siękręcić z maksymalnie stałą prędkoscią. Aby uzyskać stałą prędkość uczony wykorzystał to, że turbinka wydawała gwizd, którego wysokość zmieniała sięwraz z obrotami. Aby upewnić się, że obroty są stałe posługiwał się kamertonem.

Interesująca jest ORYGINAŁ pierwszego parowego pojazdu. Wymyślił go niejaki Nicolas Cugnot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Nicolas_Cugnot 

W ramach ciekawostki to do muzeum jest włączona była kaplica, która swoją drogą jest bardzo, bardzo ładna. W kaplicy wiszą trzy samoloty i stoi parę starutkich samochodów, Co ciekawe samochody te można oglądać od spodu a nie tylko od góry ! :D. W tej kaplicy też są tory kolejki wożącej eksponaty :DDDD. Stoi także rodzinka pierwszych rowerów jakie wymyślono.

21:03, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
Tour Eiffel

Co tu dużo pisać. Wieża jaka jest to każdy wie. Z bliska jest duża. Z poziomu parteru, znaczy z kolejki do wejścia nie robi jakiegoś specjalnego wrażenia, szczególnie po wizycie w dzielnicy La Defense. Wejście na poziom 1 i 2 po schodach za jedyne 4 Euro. Przyznam się, że po całym dniu łażenia po mieście chciałem wjechać na górę windą. Ale gdy zobaczyłem kolejki do wind to odechciało mi się kompletnie. Kolejki do schodów były tak na oko sześciokrotnie krótsze :-P .

Wejście na 1 poziom poszło jako tako. Przeczekując zadyszkę człowiek powoli uświadamia sobie, że wieża JEST duża. Na pierwszym poziomie jest restauracja, bar, toaleta (darmowa !) i coś tam jeszcze. Nic specjalnego.

Drugi poziom. 600 stopni z parteru. Na szczęscie nie spiralnych ! :D Na drugim poziomie jest już fajnie. Też jest barek i toaleta. Z drugiego poziomu wjeżdża się windą na czubek. Za jedyne 3,70. Niedrogo nawet, jak się zastanowić... Z tego poziomu na miasto patrzy się już z góry.

Winda na szczyt ma oszklone ściany... I tu zaczęły się schody (nie dosłownie ! ;) )... W zasadzie to nie mam lęku wysokości... OK, może mam ale nieuświadomiony. Wejście na pierwszy poziom nie stanowiło problemu. Dużo konstrukcji dookoła. Wejscie na drugi poziom było ciekawsze. Konstrukcja zrobiła się ażurowa, lekka. Dobrze, że schody były solidne. Jak odpoczywałem i rozglądałem się to odczuwałem taką delikatną potrzebę kurczowego trzymania się barierki.

W windzie było ciekawiej. Akurat stałem przy oknie i patrzyłem... Im wyżej tym mniej konstrukcji. Człowiek zastanawia się: jak to do cholery trzyma się kupy, skoro tu nie ma ścian! Tylko taka mała i delikatna kratownica ! Pocieszałem się, że skoro stoi te 100 lat to może te kilka następnych godzin też postoi... ;)) Na wieżach Katedry Notre Dame to nie miałem takich problemów. Jednak solidny mur za plecami pomaga.

Widok z góry jest fajny. Szczególnie w dół ! :DDD Tu nawet nie pomaga obiektyw z dwunastokrotnym powiększeniem (odpowiednik ogniskowej 480mm!) Po prostu JEST wysoko. Dawno temu na szczyt wiodły z drugiego poziomu spiralne (znowu!) schody. Rekord wejścia z parteru na czubek to jakieś 3 (TRZY!!!) minuty z kawałkiem. Dobrze, że teraz jest winda...

Plan miałem chytry. Chciałem na wieżę wejść za dnia i poczekać do zmroku aby popatrzeć na miasto nocą. Plan się udał. Czekając na ciemność i siedząc na jednej z dwóch maleńkich ławeczek mogłem wyczuć drgania wieży... Niewielkie ale jednak. Dobrze, że nie było silniejszego wiatru... Na wieży jest zamontowane mnóstwo anten. Oraz cztery reflektory, świecące, po dwa, w przeciwnych kierunkach i obracające się. Ma to imitować chyba światło latarni morskiej. Fajne, szczególnie przy lekko ograniczonej widzialności, bo wtedy widać doskonale smugę światła. Reflektory obracają sie o kąt 90 stopni każdy. Na każdą stronę wieży jest jeden reflektor, który przejmuje świecenie po poprzednim, gdy ten dojdzie do końca swoich 90 stopni. W związku z czym w momencie przełączenia widać po dwie smugi światła w każdą stronę :DDD.

Zjazd nie wyróżniał się niczym szczególnym... Ciekawa jest konstrukcja wieży, którą widać szczególnie dobrze na górze. Główne filary przenoszące ciężar na ziemię są puste w środku. A w wyższej części w płaskownikach będących częścią konstrukcji filara są powycinane trójkątne otwory, jak przypuszczam w celu zmniejszenia wagi konstrukcji. Zresztą cała wieża nie jest ciężka. Waży raptem 10 tys ton. Polecam stronę www.tour-eiffel.fr/teiffel/uk/ .

Zejsćie po schodach nie było już problemem. Trochę przeszkadzały świecące w górę reflektory oświetlające wieżę.

Akurat dobrze wymierzyłem czas, bo o pełnej godzinie na dziesięć minut właczane jest dodatkowe migające oświetlenie. Musiałem odejść kawałek dalej, bo z bliska nie byłem w stanie objęć obiektywem całej wieży a i głowa mnie bolała od zadzierania jej w górę. Cała ta migająca wieża przypominała trochę choinkę. Ale warto było czekać.

I na tym koniec wycieczki sobotniej (11 godzin łażenia...).

20:25, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
Zwiedzanie cd.

W końcu mam trochę czasu i mogę opisać wrażenia z drugiego weekendu w Patyżu. Tym razem było zdecydowanie bardziej spokojnie. Połaziłem trochę po miasteczku na piechotę. W sumie to centrum nie jest takie duże. I na piechotę dużo lepiej się zwiedza, bo po prostu widać miasto a nie tylko tunele metra... Byłem w parku Jardin des Plantes. Sporo różny hc dziwnych roślin w nim rośnie, podobno niektóre drzewa posadzono tu jako pierwsze w Europie czy też we Francji... Ogród są siaduje z ZOO ale do ZOO to nie chciało mi sięwchodzić. Za to obejrzałem muzeum kości... eee to znaczy muzeum skamieniałości czy ewolucji... Mnóstwo szkieletów zwierząt, tych w miarę współczesnych jak i prechistorycznych. Był szkielet brontozaura i tyranozaura.. Jakieś małe były... Może to jakiś karłowaty gatunek ? ;) Za to szkielet mamuta był duży. I prechistorycznego wieloryba też. Ciekawy też jest budynek, w którym całą tę kolekcję trzymają.

Sam park to park... Nic ciekawego o tej porze roku. Park w stylu francuskim chyba, tzn. alejki proste i symetryczne, drzewa posadzone w rządkach...

Punkt dalszy to był Pantheon. Wielka świątynia narodowa, do której nie wchodziłem, bo część trasy turystycznej obejmującej dach i galerie będzie czynna dopiero od kwietnia. Z zewnątrz jest to całkiem duże ale poza tym niespecjalnie ciekawe. W środku mają być groby słynnych i zasłużonych Francuzów. Oraz oryginalne wahadło, za pomocą którego jeden taki dawno temu udowodnił, że ziemia się obraca.

Kolejny punkt programu to ogrody Luxembourg. Też symetryczne, przypałacowe. W pałacu mieści się Senat. Swoją drogą, interesujące jest to, że dwustuletnie (lub starsze) budowle i pałące są NADAL wykorzystywane jako budynki rządowe, zgodnie z przeznaczeniem z jakim zostały wybudowane.

Ogród ten to takie miejsce spacerów i wypoczynku paryżan. Jest plac zabaw dla dzieci i korty tenisowe. Jest mnóstwo metalowych krzeseł, na któych można usiąść. Parę pomników, fontanny.

Następny punkt programu to Katakumby :D . Katakumby to dawne kamieniołomy, z których wydobywano ten szary kamień, z którego zbudowano większość domów i pałaców w mieście. Tuniele pod miastem są całkiem rozbudowane. Mieli tu trochę szopek z katastrofami budowlanymi spowodowanymi eksploatacją kamieniołomu pod miastem :)). Swoją drogą fajne to jest: chcesz wybudować dom? To najpierw wydłub sobie kamienie na budowę ! ;)))) W każdym razie, kamieniołomy zamknięto, część pomieszczeń zasypano i był spokój.

Po którejś tam z kolei wojnie czy też zarazie, gdy okazało się, że nie ma miejsca na chowanie zmarłych na cmentarzach jakiś miejscowy geniusz wymyślił aby do pochówku wykorzystać opuszczone kamieniołomy. I w ten sposób spora część pomieszczeń jest zapakowana po sufit kośćmi ludzi. Dużo tego. Osoby wrażliwe i o słabym sercu nie powinny się tam zapuszczać. Jest zresztą stosowne ostrzeżenie przed wejściem. Są również 183 stopnie po małych spiralnych schodkach w dół i 82 stopnie małych spiralnych schodów przy wyjściu. Powariowali tutaj z tymi spiralnymi schodami... Wyjście jest zupełnie gdzie indziej niż wejście.

19:40, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 marca 2007
Zwiedzanie - drugi weekend
Niedawno wróciłem ze zwiedzania. 11 godzin łażenia i 800 zdjęć... Jestem wykończony do tego stopnia, że nie chce mi się robićkolacji... Ledwo żyję...
21:39, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 marca 2007
Ciąg dalszy

Patrzyłem trochę na ceny mieszkań w okolicy. Znaczy na wystawie biura nieruchomości. Ceny takie jak w Warszawie ;) . To znaczy jak zamienimy złotówki na euro ;)))) , to cyfry się nie zmieniają. Od 250 tys Euro w górę. Jakoś tak przeciętnie to około 400 tysięcy Euro za nieduże mieszkanko.

Straszne są tłumy w żarciodajniach w porze lunchu... Za to na hali sklepowej pustki.

W weekend znowu zwiedzanie... A ja jeszcze nie wyleczyłem pęcherzy na nogach z poprzedniego weekendu... Tym razem szykuję się na Wieżę i Luwr. I może jeszcze jakieś drobiazgi w okolicy. Na Wieżę to trzeba pójść tak ok 18, kiedy będzie jeszcze jasno i posiedzieć do 20 jak już będzie ciemno. Nie wiem czy będzie mi się chciało... I czy będę miał jeszcze ze sobą kanapki... :)

Dzika jest pościel na łóżku w hotelu (które zresztą strasznie skrzypi). Do przykrycia jest prześcieradło, na którym leży cieniutki kocyk. Nie ma zwykłej poszewki na ten koc. Ponieważ koc jest cienki to było mi zimno i przykrywam się narzutą :D

Ciepłą woda w kranie jest bardzo gorąca. Trzeba uważać, aby nie poparzyć się.

Pracuję przy komputerze i niestety muszę stwierdzić, że Francuska klawiatura drastycznie różni się od normalnej... NP wszystkie cyferki sądostępne z SHIFTem, klawisze A i Q są zamienione, podobnie jak większość klawiszy ze znakami ?/,.';[]. "M" jest zamienione z ":"... A w sklepach NIE MA NORMALNYCH klawiatur. Wiem, bo pytałem...

Acha. Mrówki wróciły...

21:57, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 marca 2007
Różne

Symbolem Paryża jest ...  McDonald's ! Niestety... Są po prostu wszędzie...

Przeszedłem się dzisiaj taką boczną uliczką i muszę przyznać, że honor miasta został uratowany. Uliczka była... normalna. :) Znaczy były normalne sklepy dla ludzi a nie dla turystów czy biznesmenów. Otawrte były pomimo godziny 19:15 :).

W metrze bardzo dużo ludzi ma słuchawki i odtwarzacze MP3. Sporo ludzi gada również przez telefon w czasie jazdy.

Stosunkowo mało ludzi pali papierosy na ulicy... Może to zabronione ? ;) W kazdym razie w pracy, przed budynkiem jest specjalna szklana gablotka dla palaczy :))).

19:40, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 marca 2007
Praca

Praca jest tutaj nieco dziwna. Przynajmniej w mojej firmie. Ja staram się przychodzić normalnie, tzn na 9. Koledzy przychodzą na 10 lub później. Póki co nikt złego słowa im nie powiedział ... :)

Pracę kończy się o 18 co, biorąc pod uwagę godziny zamykania sklepów, jest nieco wkurzające.

Dla pocieszenia w środku dnia jest przerwa na lunch. Ok jednej godziny, ale jak się zniknie na 1.5 to nikt nie robi problemów. Lunch jest to też okazja do zrobienia zakupów. Niestety w godzinach 12 - 14 to wszyscy idą na luch i kolejka do najbliższej żarciodajni jest sporawa. Inna rzecz, że po godzinie 14 to w zasadzie nie ma już nic do jedzenia... W każdym razie tam gdzie pracuję, bo w samym centrum to podejrzewam, że jest normalnie. Można zjeść już za 4 EUR, na przykład w przyjedznej budce z kebabem, która pojawia się w okolicy właśnie w porze lunchu, do dowolnej kwoty. Przeciętnie jest to ok 6, 8 euro. Z colą za 2.20 więcej.

W centrum też można zjeść za różne pieniądze. Jest kebab za 5 euro, jest i zestaw (danie + deser) za 14 ale też i danie za 22 euro. Albo i więcej, jakoś mnie nie ciągnęło do sprawdzania :D

Ciekawostka: na sklepach z pamiątkami jest napisane: "Wejście bezpłatne" :)))

Pamiątki generalnie kosztują turystę więcej niż wstęp do muzeum... Szczególnie, jeśli musi je kupować parami dla dwójki dzieci :DDD

Acha. Do późniejszych godzin są czynne jadłodajnie w stylu chińskim, takie coś jak u nas. I żarcie też takie samo :DDD

21:44, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
Sklepy i jedzenie

Sklepy są w zasadzie takie jak u nas. Nie robią jakiegoś oszałamiającego wrażenia.Tyle, że zamykają je dość wcześnie, bo o 17 czy 18. Nieliczne sączynne do 19. Częśc spożywczo-ogólna supermarketu jest czynna dłużej. Nie ma małych sklepików przy ulicy. Może jeden... Za to będzie kilka lub kilkanaście kawiarenek, któe też są zamykane wcześnie !

Chleba normalnego w naszym rozumieniu nie ma. W suprmarkecie sątylko chleby tostowe.  Są piekarnie Paul, też zamykane wcześnie, w których można kupić coś na kształt chleba, ale trzeba zdążyć. Cena ok 2EUR !!! Są też bułki/bagietki. Takie jak u nas. I tyle !!!

Wędliny są mizerne... Wybór nikły, większy jest wybór paczkowanych, po 2 lub 4 lub 6 plasterków. Ale w smaku to to samo co nasza szynka konserwowa.

Za to jest bardzo duży wybór dań gotowych. Konserwy (ok jak na konserwę), tacki do mikrofalówki (nie polecam), paczkowane ravioli z wołowiną (dobre). I nie mam na myśli polskiej Konserwy turystycznej, tylko np. ravioli w sosie pomidorowym. Całkiem zjadliwe :).

Za to o połowę albo i lepiej są tańsze niż u nas orzeszki. Cashew i inne u nas mocno egzotyczne. :D

21:31, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki: