RSS
wtorek, 13 marca 2007
Moda

W Warszawie kobiety ubierają się bardziej skąpo i wyzywająco. Tutaj, o dziwo, nie. Tzn gołych brzuchów nie ma, obcisłych spodni czy mini spódniczek też nie. Może dlatego, ze to marzec ? Ale przy ok 15 stopniach to nie jest zimno. W Warszawie to i przy minusowych temperaturach widziałem gołe brzuszki...

Acha. Nie ma ładnych Paryżanek. W każdym razie w kolejce RER. Albo tylko na tych liniach, którymi jeżdżę. Być może ładne Paryżanki nie jeżdżą metrem tylko są wożone samochodami na powierzchni :DDDD.

Mam wrażenie, że Francuzi to zmarźluchy. Wszyscy chodzą zakutani a ja płynę...

21:22, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
Zabytki

W Paryżu jest co zwiedzać. Przed przyjazdem zaopatrzyłem się w niezły przewodnik. Pierwszy tydzień upłynął mi na czytaniu przewodnika. Z rosnącym przerażeniem zdawałem sobie sprawę, że będąc tutaj tylko dwa miesiące i mając tylko weekendy do zwiedzania nie ma FIZYCZNEJ możliwości abym odwiedził wszystkie ciekawe miejsca. W planowaniu zwiedzania pomocny był fakt, że jest coś takiego jak zbiorczy bilet na ileś tam muzeów. Bilet ten jest ważny przez określony czas, np dwa dni. Przez ten czas można zwiedzać tyle muzeów ile się da. Oczywiście tylko tych, w których ten bilet jest ważny. Nazywa się toto "Paris Museum Pass" http://www.parismuseumpass.fr/flash/hp_fr.html . Ja sobie kupiłem na dwa dni za 30 EUR. Ponieważ przeciętny bilet do muzeum kosztuje od 6 do 11 EUR można sobie wyliczyć ile muzeów trzeba zwiedzić, aby się to opłacało. Karta ma tą zaletę, że nie trzeba stać potem w kolejce do kasy po bilet.

Pierwszy weekend.

Pierwszy weekend to była Katedra Notre Dame i generalnie wyspa Cite. Katedra od frontu nie robi wrażenia. Jakeś takie to małe i niepozorne... Dopiero po wejściu oszałamia OGROM tej budowli. Co by tu napisać... Aż nie chce się wierzyć, że wybudowano to kilkaset lat temu. Jest ... monumentalna... Chyba będę musiał wybrać się tam jeszcze raz (wstęp bezpłatny). Posiedzieć... pomyśleć... No i z zewnątrz zrobić zdjęcia wszystkim gargulcom. Dobrze, że mam aparat z dużym zoomem. Takie wyjęte z kontekstu kilka zdjęć to za mało...

Oczywiście musiałem wejść na wieże (wstęp płatny ale wliczony w Museum Pass). Mnóstwo małych schodków. Spiralnych. Nie wiem ile, ale dużo. Za to po wejsciu widok rekompensuje wysiłek. To znaczy jak już ustąpią czerwone plamy sprzed oczu i język nie będzie ocierał o podłogę. ;) Maszkarony na wieżach są sympatyczne :) Wchodzi się wewnątrz jednej wieży i przechodzi do drugiej, w której jest dzwon oraz zejście. Ciekawie jest zrobione mocowanie okienek w pokryciu dachowym na wieżach... Dzwon wisi na drewnaianej konstrukcji, która ma pochłaniać drgania wywołane... dzwonieniem... i nie dopuścić do pękania i rozpadu konstrukcji kamiennej. Ciekawie to sobie wymyślili 800 lat temu... Chociaż muszę przyznać, że z pewną taką nieśmiałością wchodziłem na tą 800 letnią drewnianą konstrukcję...

Zejscie to osobna historia... Mnóstwo spiralnych małych schodków. Po takim szybkim zejściu (a jakże; przecież w dół łatwiej niż wgórę to i szybciej!) o mało co nie chodziłem spiralą po placu przed Katedrą :)))

Polecam obejść Katedrę dookoła... Wrażenie robią "cieniutkie" przypory, czy jak im tam, odchodzące od ścian do filarów i zapobiegające rozjechaniu się ścian pod wpływem ciężaru sklepienia katedry i dachu. Cieniutkie oczywiście w porównaniu z resztą budowli, ale jednak.

Na wyspie jest też inny fajny kościół, dwupoziomowy. Kaplica Sainte-Chapelle. Dół, dla pospólstwa ;), jest niski i niezbyt elegancki w porównaniu z górą. Za to na górze... Strzelistość i lekkość jest oszałamiająca. Kaplica zbudowana z witraży, składających się z ponad 1300 szybek, z któych większość podobno jest oryginalna ! Z 1246 roku. Niesamowite...

Ciekawostką jest to, że można kupić opis do tej Kaplicy po Polsku! Również widziałem w budce w centrum plan i przewodnik po Paryżu po Polsku ! Mocno mnie to zaskoczyło...

Łuk Tryumfalny. Też wielka budowla. Wejście wliczone w Museum Pass. Stoi na środku ronda i żeby się do niego dostać to trzeba skorzystać z przejscia podziemnego. Musiałem obejść prawie całe rondo do okoła zanim policjantka wskazała mi wejście do podziemi. Oczywiście na górę Łuku też można wejść. Kolejne małe spiralne schodki. Mam dość takich schodków na baaaardzo długo. Z Łuku jest fajny widok na miasto. I na to słynne rondo, na któym panuje całkowita samowolka. To znaczy, że nie ma na nim żadnych pasów i jeździ się jak na prawdziwym rondzie, tzn pierwszeństwo ma ten z prawej czyli ten wjeżdżający na rondo.

Acha. W Paryżu wszędzie, lub prawie wszędzie są na chodnikach słupki blokujące wjazd samochodów na ten chodnik. Czasem w ilości przypominającej las. Gęsty las. Jak nie zapomnę to zrobię zdjęcie tych słupków. To wszystko dla tych 'Warsiawiaków' protestujących przeciwko słupkom. Tu są i jeśli Warszawa chce dorównać Paryżowi to musi postawić więcej słupków ! ;) :)

21:18, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
Metro 2

Metro w Paryżu jest bardzo rozbudowane. W centrum właściwie w każde miejsce jest linia metra. W kasie można na szczęście dostać czytelną mapkę metra. Za darmo. Są dwie wersje mapki. Normalna, pokazująca całość linii metra, kolejki RER i autobusó oraz turystyczne, pokazująca właściwie samo centrum ale za to są na niej zaznaczone ulice oraz co niektóre zabytki.

Warszawa to może się schować ze swoją jedną i niedokończoną linią metra... :/

Drzwi do wagonu otwiera się samemu, naciskając przycisk lub przekręcając taką fikuśną korbką. Oczywiście działa to tylko gdy pociąg stoi na stacji :) W Wagonie też jest mapka pokazująca dokąd dana linia jedzie. Przed wsiąściem do pociągu powinno się jednak sprawdzić dokąd TEN KONKRETNY skład jedzie, gdyż linie RER i Metra często rodzielają się na końcu i można dojechać nie tam gdzie się planowało.

Ciekawostka: RER jeździ lewostronnie :DDD

Do wagonów wsiada się raz z jednej strony a raz z drugiej. Nie ma tu reguły. Przy wejsciach są w wagonach składane krzesełka, które można rozłożyć gdy nie ma tłoku i na nich usiąść.

20:47, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
Metro.

Jeżdżę kolejką podziemną RER. Można przyjąć, że to coś podobnego do kolejki podmiejskiej. Jest tego kilka krzyżujących się linii, niezależnych od Metra. Szczęśliwie na całą komunikację miejską jest jeden wspólny bilet. Paryż jest podzielony na strefy. Strefa 1 to samo centrum a następne numerki to strefy na zewnątrz . Im dalej tym wyższy numerek. Bilety (w tym miesięczne) kupuje się na przejazd w określonej strefie lub pomiędzy strefami, np 1-2, 1-3, 1-4. Od ilości stref zależy oczywiście cena biletu. Bilety miesięczne są, jak sama nazwa wskazuje, na dany miesiąc kalendarzowy. Do kupienia na początku danego miesiąca, potem ich nie ma. Do tego dostaje się kartę Orange Card , na którą przykleja się swoje zdjęcie. Na bilecie trzeba wpisać numer tej karty. Mniej więcej, tak jak było w Warszawie 20 lat temu :(( . Oczywiście karta sama w sobie jest nowoczesna i przyjazna dla użytkownika. Miejsce na zdjęcie ma swój własny klej, a dodatkowo po przykejeniu zdjęcia i wpisaniu swojego imienia i nazwiska samodzielnie się ją zafoliowuje dołączoną folią. Karta jest za darmo, płaci się tylko za bilet. Bilety to takie same kartoniki z hologramem i paskiem magnetycznym jak w komunikacji warszawskiej. Nic dziwnego, w końcu przetarg na kasowniki w Warszawie wygrała, o ile pamiętam, Francuska firma Monetel... :))) Bilet kasuje sięw bramce wpuszczającej nas do Metra. Bilet miesięczny po skasowaniu służy potem, przez okres ważności, do otwierania tych bramek. UWAGA, bilet służy również do otwierania bramek przy WYCHODZENIU ze stacji !

W kolejce można się pogubić. Stacje są wielopoziomowe a poszczególne linie często oddalone od siebie i prowadzi do nich zawiła droga. Na jednej stacji aby przsiąść się z jednej linii do drugiej musiałem przejść PRZEZ peron trzeciej... Na szczęście wszystko to jest dość dobrze oznakowane i opisane, łącznie ze strzałkami i kolorami. Każda linia metra czy RER ma swój numer i kolor.

Jeżdżąc kolejką RER trzeba uważać, na to na jakich stacjach sięona zatrzymuje. Na peronie jest tablica, na której świecące kwadraciki przy nazwie stacji pokazują czy najbliższy pociąg na tej stacji się zatrzyma. Czasem trzeba czekać i 15 minut na ten właściwy.

W niedzielę byłem świadkiem kontroli biletów. Na międzypoziomie pomiędzy poszczególnymi peronami a wyjściem ustawiła się grupka kontrolerów i wypuszczała pasażerów dopiero po okazaniu ważnego biletu.

20:40, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
Pierwsze wrażenia

Przyleciałem na Lotnisko Charlesa De Gaule'a z Warszawy. Lot trwał 2,5 godziny. Samolot leciał zygzakiem, prawdopodobnie wyznaczonymi korytarzami powietrznymi. Mam zapisaną ścieżkę w GPSie :) . Maksymalna wysokość to ok 11 500 metrów. Kanapki jedzone na tej wysokości mają ten sam smak co na ziemi, ale satysfakcja jest większa ;)) . Nad Niemcami było tłoczno w powietrzu. Generalnie poza chmurami to nie było nic ciekawego. Samolot zaczął schodzenie do lądowania dobre kilkaset kilometrów od lotniska... Ciekawe czemu ? Na miejscu lotnisko robi wrażenie. Jest duuużo większe niż Okęcie...

Z lotniska jazda taksówką zabrała trochę czasu. Kierowca jechał całą drogę spokojnie, nie przekraczając prędkości "ograniczenie + 10km/h".

Hotel to tak zwane Residence czyli pokoiki z aneksem kuchennym (kuchnia elektryczna z dwoma grzałkami, lodówka, zlew, kuchenka mikrofalowa, sztućce i talerze dla dwóch osób. Dwa garnki, deska do krojenia. Idzie przeżyć chociaż musiałem wytępić mrówki faraonki (lub podobne). Szczęściem w sklepie był RAID i mrówki wycofały się na z góry upatrzone pozycje.

Hotel mam w dzielnicy La Defense, dwa rzuty beretem od Łuku Zwycięztwa (nie mylić z Łukiem Tryumfalnym). Ten Łuk to wielki biurowiec. Na prawdę WIELKI i robi wrażenie nawet w porównaniu z otaczającymi go biurowcami. W ogóle to ta dzielnica to kłębowisko biurowców, wielopoziomowych przejść, chodników, kładek, sklepów i restauracji. Wszystko to razem to mocno industrialna architektura ale połączona w jedną spójną całość i mająca swój styl architektoniczny. Genralnie nie lubię takiej architektury ale ta dzielnica ma w sobie coś. Piszę tak pomimo tego, że pierwszego dnia zabłądziłem i dopiero GPS na resztkach baterii doprowadził mnie do hotelu...

20:23, robal_pl
Link Dodaj komentarz »
1 , 2
 
Archiwum
Zakładki: